Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Internet. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Internet. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 28 maja 2009

Histeria na Goldenline

Goldenline wprowadziło dodatkową funkcję – ocenianie wypowiedzi (możliwość kliknięcia przy każdym poście „+” lub „-„). Czy ta funkcja jest potrzebna? W niektórych grupach może się przydać, niektórym osobom może się podobać. Nie ma przymusu korzystania z niej, więc teoretycznie powinna pozostać niewidzialna. Goldenline planuje tę funkcję wykorzystać do nagradzania najciekawszych użytkowników (posiadających najwięcej plusów). To jedna z możliwości wykorzystania systemu ocen wypowiedzi. Inne są użytkownikom nieznane, ale jak twierdzą przedstawiciele GL nie będą one wykorzystywane w niecnych celach ;-).

Mniejsza jednak o cele wprowadzenia tej funkcjonalności.

Na uwagę zasługuje tu reakcja użytkowników Goldenline. Wydawałoby się, że to najbardziej „poważna” i dojrzała społeczność. Są tam biznesmeni, dyrektorzy, kierownicy itp. Mimo to ich reakcja nie odbiega od reakcji rozhisteryzowanych użytkowników naszej klasy. W wątku dotyczącym oceniania wypowiedzi jest już prawie 1,5 tys. postów, z czego większość to bluzgi, groźby porzucenia GL oraz naśmiewanie się z twórców tej funkcjonalności.

Użytkownicy (ci niby poważni ludzie) rozpoczęli bojkot Goldenline tak jakby ktoś im wprowadził opłaty za użytkowanie, albo zabrał jakąś niesłychanie istotną funkcjonalność.

Tak się nie stało. Została wprowadzona nowa, całkiem za darmo, taka, którą można zlekceważyć. Skąd więc ta histeria?

środa, 20 maja 2009

Społeczności biznesowe


Tym razem małe co nieco o biznesowych portalach społecznościowych. Właściwie można powiedzieć że w Polsce mamy do czynienia z 3 głównymi graczami: Goldenline, Profeo i Linkedin.

Goldenline.pl ma najwięcej użytkowników, co ma przełożenie na aktywność również w dość mocno specjalistycznych grupach. W porywach dzienna liczba unikalnych użytkowników dochodzi do 30 tys.

Profeo.pl wystartowało później i po dość szybkim rozwoju mam wrażenie że nastąpiła stagnacja. Liczba aktywnych użytkowników właściwie nie zmienia się, nie ma też co liczyć na ożywione dyskusje w grupach bardziej specjalistycznych.

Linkedin.com to serwis zagraniczny (i anglojęzyczny), prawdopodobnie dlatego jego popularność w Polsce nie jest tak duża jak Goldenline, ale jak widać na załączonym wykresie z google trends dzienna liczba unikalnych użytkowników jest nieco wyższa niż w przypadku Profeo.

Biznes.net jest na rynku od dość dawna, ale pozostaje na marginesie. Na wykres z google trends nawet się nie załapał.

Dołączyłam do wykresu również nf.pl, które nie jest typową społecznościówką. Portal ten to zbiorowisko artykułów, notatek prasowych itp. Z tego co pamiętam około rok temu dołączyli do portalu społeczność. Liczba użytkowników w każdym razie jest myląca, ponieważ nie dotyczy wyłącznie społeczności, tylko treści głównych portalu. Warto się jednak temu przedsięwzięciu przyglądać.

wtorek, 19 maja 2009

pomidory z Internetu

Coraz bardziej powszechne jest kupowanie książek czy elektroniki przez Internet (choć należy tu zauważyć, że znaczna część klientów, gdy jest taka możliwość odbiera zamówione produkty w lokalnym sklepie). Tego typu zakupy są już czymś naturalnym.

Zakupy produktów spożywczych przez Internet nie są tak bardzo popularne. Ten segment ma jednocześnie największy potencjał rozwoju. O ile zakupy ubrań czy obuwia mogą budzić niechęć (trudno sprawdzić jak będzie dana rzecz "leżeć" na ciele), o tyle w przypadku produktów spożywczych takiego problemu nie ma. E-zakupy pozwalają zaoszczędzić czas, energię i pieniądze (wydane na paliwo).

Barierą dla klienta raczej nie jest czas dostawy - produkty przywożone są nawet w ciągu 4 godzin. Barierą mentalną może być konieczność wydania większej sumy na raz (min. 100 lub 150 zł) aby dowóz był darmowy. W gruncie rzeczy ta bariera jest pozorna, ponieważ robiąc e-zakupy raz na tydzień można lepiej je rozplanować i w rzeczywistości wydać nawet mniej niż podczas codziennych zakupów. Argumentem przeciwko e-zakupom może być konieczność odwiedzania codziennie sklepów lokalnych w celu zakupienia świeżego pieczywa.

Ten problem można rozwiązać na kilka sposobów - można kupować pieczywo chrupkie (rozwiązanie dla nielicznych), można pieczywo mrozić i wyjmować codziennie "porcję" na następny dzień (metoda odkryta niedawno - pieczywo rozmrożone nie traci swojej świeżości), można też zorganizować codzienne dostawy bułek do domów (np. w porozumieniu z piekarzem, który dowozi codziennie rano bułki większej liczbie osób w zamian za niewielkie dodatkowe wynagrodzenie).

Wracając do tematu e-zakupów. Jestem ich zwolennikiem od dobrych kilku lat. Tu gdzie mieszkam tylko jeden sklep świadczy tego typu usługi (Piotr i Paweł). Nie narzekam jednak - produkty są dostarczane na czas, dobrze zapakowane (w duże kartonowe pudła), zawsze świeże. Płacić można gotówką przy odbiorze, kartą przy odbiorze lub kartą on-line. W Warszawie jest większa konkurencja (więcej e-sklepów spożywczych), w innych miastach nie wiem.

Zakupy produktów spożywczych on-line są jednak tak wygodne, że przewiduję szybki rozwój tego typu sklepów w całym kraju.

poniedziałek, 20 kwietnia 2009

Anonimowa osobowość internetowa

Istnieją w Internecie narzędzia typu blogi, fora, gdzie można uzyskać względną anonimowość. Pojawił się też jednak trend prezentacji własnej osoby pod imieniem i nazwiskiem na portalach zawodowych typu Goldenline, LinkedIn czy Profeo.

Mój profil (jako właściciela firmy) jest jednocześnie wizytówką firmy na wspomnianych portalach. Miejsce idealne do tego by „sprzedać” samego siebie lub swoje produkty czy usługi. Na portalach tych człowiek sam staje się produktem. To poprzez publiczne wypowiedzi możemy przyciągnąć pracodawców, zleceniodawców, klientów. Ale też przy nieumiejętnym zarządzaniu własnym profilem możemy te same osoby do siebie zniechęcić.

Obecnie każdą osobę, z którą zamierzam współpracować „prześwietlam” w Internecie. Jeśli danej osoby nie znajduję w przestrzeni Internetowej jest ona również dla mnie niewidzialna na polu współpracy. Jeśli znajduję jej profil w Internecie (czy to blog pod własnym imieniem i nazwiskiem czy konto na Goldenline) to ma plus na wstępie. Ale taki profil podlega z automatu ocenie. Wypowiedzi publiczne dają obraz tego jak będzie wyglądać współpraca na tle zawodowym.

Wiem, że ja również jako dostawca podlegam podobnej ocenie moich klientów.

Nawet z pozoru niewinna pisanina może powodować moralnego kaca parę lat później. Pozostawianie Googlom negatywnego materiału o swojej osobie nie jest rozsądnym posunięciem a usunięcie własnych wypowiedzi nie jest takie proste jakby się wydawało.


Tak więc pojawia się potrójna osobowość: internetowa pod pseudonimem, gdzie możemy sobie pozwolić na więcej luzu i brak kontroli, ta internetowa ale obrandowana realnym imieniem i nazwiskiem i ta ze świata realnego – która najczęściej będzie formą pośrednią pomiędzy tą całkowicie kontrolowaną internetową i tą internetową pod pseudonimem.

Pytanie, która z tych osobowości najbardziej oddaje osobowość pierwotną, prawdziwą?

Ta niekontrolowana, ta nieokrzesana… moim zdaniem jest kluczem do poznania człowieka.

Jeśli człowiek pozostaje anonimowy pozwala sobie na wyrażanie poglądów nieakceptowalnych społecznie. Pozwala sobie na zachowanie nieakceptowalne społecznie. Taki człowiek nie zmienia swoich poglądów gdy jest identyfikowany. On wtedy ich tylko nie ujawnia z obawy o negatywne konsekwencje wypowiedzenia ich.

Sama jestem typowym outsiderem. Zostałam czarną owcą w rodzinie. Jestem leseferystką, twierdzę, że człowiek jest na wskroś egoistyczny a altruizm jest tylko pochodną egoizmu, uważam, że każdy ma prawo decydować o swoim ciele i swoim życiu (pod warunkiem że nie przekracza granicy wolności drugiego człowieka), uważam że... [i tu jeszcze wiele innych "uważam", lub "wiem" o czym jeszcze nie raz tu wspomnę ;-)]. Tego typu postaw nie jest w stanie zaakceptować przynajmniej 99% społeczeństwa.

Dlatego właśnie postanowiłam pisać tego bloga pod pseudonimem. Stopa Procentowa to moje prawdziwe JA.